Jasper Roberts Consulting - Widget

menu_poz

sobota, 14 stycznia 2017

83. RECENZJA - CD - ŻEL POD PRYSZNIC OWOC GRANATU



Żel pod prysznic to kosmetyk, który chyba zużywa się u każdego najszybciej, dlatego w mojej łazience znajdziecie otwartych kilka buteleczek, i w zależności od nastroju sięgam, a to po coś słodkiego czy też orzeźwiającego. Zasadę mam jedną, żel ma myć, pienić się i musi ładnie i intensywnie pachnieć! Wychodząc z wanny muszę czuć jego zapach na skórze, wtedy mam wrażenie, że jestem nieskazitelnie czysta (tak wiem głupie to, ale cóż ;) ) Sięgając w sklepie po żel zawsze kieruję się tylko jego zapachem, nie krzyczą do mnie napisy, że nawilżający czy odżywczy bo po prostu w takie bajki nie wierzę, dlatego gdy ostatnio w ręce wpadła mi nowość od CD o zapachu owocu granatu, z przymrużeniem oka potraktowałam napis "nawilżający". Czy mnie zachwycił? Przeczytajcie...Zapraszam! 



OPIS PRODUCENTA:
Pielęgnacyjny żel pod prysznic CD z owocem granatu intensywnie pielęgnuje i nawilża, pozostawiając na skórze uczucie relaksu.
  • Przebadany dermatologicznie
  • Posiada pH neutralne dla skóry
  • Odpowiedni dla skóry wrażliwej
  • Dyskretny, świeży zapach
POJEMNOŚĆ:
250ml

DOSTĘPNOŚĆ:
np. Hebe

CENA:
9,49zł

Dość tradycyjne opakowanie jak na żel przystało, nie wyróżniające się niczym szczególnym, chociaż lubię jego przejrzystość, która pozwala na śledzenie zużycia. Zamykanie na klik, które solidnie trzyma i nie powoduje połamania paznokci. Otwór dozuje odpowiednią ilość średnio gęstego żelu, a miękka buteleczka pozwala na wyciśnięcie z niej całego produktu do cna. Nawilżenie skóry, o którym mówi producent to tylko chwyt marketingowy, który nie ma żadnego pokrycia, ale mi to nie przeszkadza bo żel ma dokładnie oczyszczać skórę z zanieczyszczeń i ten spełnia swoją rolę. Zapach owocu granatu, który wydobywa się z buteleczki jest dość intensywny, jednak po osuszeniu skóry pozostaje delikatny i subtelny.  Poza tym żel nie podrażnia i nie wysusza, za co duży pozytyw. Zdecydowanie na plus zasługuje fakt, że w składzie nie ma silikonów, parabenów itd., które osobiście mi nie przeszkadzają, ale jeśli ktoś jest miłośnikiem takiego rozwiązania to ten żel jest właśnie dla niego. Sama nie wiem czy skusiłabym się na niego ponownie, 10 zł niby nie dużo, ale z drugiej strony są żele, które oferują coś więcej niż dobre mycie i przyjemny zapach, dlatego decyzję pozostawiam Wam.
Używałyście tego żelu, albo innych kosmetyków od CD?


Czy kupiłabym żel ponownie? NIE







Czytaj dalej »

środa, 11 stycznia 2017

82. RECENZJA - TIANDE - OWOCOWY BALSAM DO UST


Mówi się, że wizytówką kobiety są jej dłonie i w zupełności się z tym zgadzam, jednak patrząc na twarz pierwsze co rzuca mi się w oczy to usta, które muszą być równie zadbane jak nasze dłonie. Najczęściej stosowanym sposobem na szybkie nawilżenie oraz ochronę jest używanie  pomadek ochronnych, szczególnie w okresie zimowym kiedy nasze usta narażone są na niską temperaturę. Balsam do ust był chyba moim pierwszym kosmetykiem, wiadomo - bezbarwny więc mogłam się nim malować do szkoły...tak tak to nie były czasy kiedy w gimnazjum na twarzach nastolatek gościł make-up...i chwała nam za to! W swoich zasobach mam kilka sztuk bo niestety jak przystało na prawdziwą kobietę ciągle jakąś gubię, tym bardziej teraz kiedy schodząc z 4 piętra z Księciuniem na rękach muszę wcisnąć do kieszeni najpotrzebniejsze rzeczy bo dodatkowy balast typu torebka na kurtce zimowej jest dla mnie zbędny.
Markę TianDe poznałam stosunkowo niedawno, bo na ubiegłorocznym spotkaniu w Katowicach, nigdy wcześniej o niej nie słyszałam i nawet nie natrafiłam na żadną recenzję z ich udziałem, więc tym bardziej byłam ciekawa tego produktu. Czy się sprawdził i jakie są moje wrażenia....Zapraszam! 





OPIS PRODUCENTA:
Balsam stanowi delikatną pielęgnację i pewną ochronę. Skutecznie niweluje suchość ust, chroni przed wiatrem, nadaje lekki połysk.

POJEMNOŚĆ:
3,5 g

CENA:
11,70 zł  (wg. strony producenta)

DOSTEPNOŚĆ:
TUTAJ





Tradycyjne dla pomadek ochronnych opakowanie, lekko przezroczyste z bardzo minimalistyczną szatą graficzną, z jednej strony logo firmy z drugiej nazwa owocu od którego pochodzi zapach. Spośród 11 wersji zapachowych wybrałam truskawkę, której smak bardzo lubię, a niestety do lata jeszcze trochę czasu pozostało, więc chciałam chociaż w taki sposób mieć jej namiastkę. Czerwony sztyft, o przyjemnym zapachu truskawki ma bardzo fajną konsystencję, wygląda na twardy ale jednocześnie jest miękki i delikatny dzięki czemu przyjemnie się go aplikuje. Usta są lekko natłuszczone bezbarwnym filmem, który absolutnie ich nie klei. Ochronę przed wiatrem czy mrozem zauważyłam niestety niewielką. Ostatnio wychodząc na spacer z Ksieciuniem przy temperaturze ok. - 1° C musiałam średnio co 15 minut powtórnie smarować nią usta bo niestety nie radziła sobie z mrozem, wargi robiły się suche i spierzchnięte. Nie zauważyłam również żadnego nawilżenia, chociaż producent o nim nie wspomina. 


Podsumowując: mam bardzo mieszane uczucia co do tego balsamu. Niby fajnie sunie po ustach i jest przyjemny, ale po co mi pomadka, która nie ochrania moich ust przy zaledwie minimalnym mrozie? Mam nadzieję, że sprawdzi się w cieplejsze dni bo przyjemnie było ją nosić na ustach, choć utrzymywała się krótko.


Czy kupiłabym produkt ponownie?  NIE 
Czytaj dalej »

środa, 4 stycznia 2017

81. RECENZJA - BIELENDA - EXPERT CZYSTEJ SKÓRY KOJĄCY PŁYN MICELARNY


Mam mocne postanowienie w Nowym Roku...bywać tutaj naprawdę regularnie! Idąc tą ścieżką piszę już drugą recenzję, dla mnie to już wielki sukces bo tamten rok nie był  dobry jeśli chodzi o blogowanie, dlatego w tym chcę wszystko nadrobić, aby na koniec móc być dumną z siebie i nie mieć wyrzutów sumienia! 

Nie można zacząć żadnego zabiegu pielęgnacyjnego twarzy jeśli nie wykonało się pierwszego, najważniejszego kroku czyli demakijażu i ale takiego naprawdę dokładnego. Oczyszczanie skóry z kolorowych kosmetyków, nadmiaru sebum i wszelakich zanieczyszczeń zebranych z zewnętrznego otoczenia na jakie jesteśmy narażeni w ciągu całego dnia jest naprawdę bardzo istotną kwestią. Demakijaż jest podstawą w pielęgnacji dla każdego rodzaju cery, a odpowiednich preparatów do jego wykonania ciągle szukamy. Na rynku dostępnych jest ogrom kosmetyków tego typu: mleczka, płyny micelarne, dwufazowe, żele i wiele innych. Sama przetestowałam już kilka z nich i najbardziej wierna pozostaje płynom micelarnych, chociaż w łazience zawsze znajduje się coś jeszcze tak na wszelki wypadek. O tym płynie było głośno jakiś czas temu i chyba nadal jest bardzo popularny, dlatego postanowiłam sprawdzić go na swojej skórze. Wcześniej prym wiódł również osławiony Garnier, następna w kolejce jest woda różana również od BIELENDA . Zatem zapraszam do przeczytania! 




OPIS PRODUCENTA:
CODZIENNA KOMFORTOWA PIELĘGNACJA 3w1
Nawilżający płyn micelarny  3w1  do mycia i demakijażu twarzy, oczu i ust 
efektywnie zastępuje mleczko, tonik, mydło  i wodę:
  MYJE I OCZYSZCZA JAK WODA I MYDŁO
NEUTRALIZUJE I ODŚWIEŻA JAK TONIK
NAWILŻA I PIELĘGNUJE JAK MLECZKO.
Delikatnie ale równocześnie starannie i skutecznie oczyszcza i odświeża skórę, błyskawicznie usuwa makijaż i pozostałe zabrudzenia nie roznosząc ich po twarzy. Tonizuje, koi, łagodzi podrażnienia, przynosi ulgę skórze wrażliwej, zapewnia jej  miękkość i uczucie komfortu.
Wysoka skuteczność oczyszczania wynika z zastosowania Miceli, które wychwytują i doskonale usuwają makijaż i wszystkie zabrudzenia. Kwas Hialuronowy wzbogacony przez Kompleks Ultra Regenerujący gwarantują głębokie nawilżenie, dzięki czemu skóra jest chroniona przed utratą jędrności i elastyczności już w fazie oczyszczania.
Preparat jest bezzapachowy. Zapewnia maksymalne bezpieczeństwo, komfort i ukojenie w codziennej pielęgnacji szczególnie delikatnej i cienkiej skóry wrażliwej. Pozwala uniknąć przesuszenia skóry już w fazie demakijażu. Jest delikatny i łagodny dla wrażliwych oczu. Nie zawiera parabenów i alkoholu.
Efekt - Świeża, perfekcyjnie  oczyszczona, gładka, nawilżona i ukojona cera bez najmniejszego uczucia napięcia i dyskomfortu,  idealnie przygotowana do dalszej pielęgnacji. Podrażnienia i zaczerwienienia zredukowane.

SPOSÓB UŻYCIA:
Nawilż wacik płynem, oczyść skórę. Stosuj rano i wieczorem lub w ciągu dnia jako zabieg odświeżający. Nie wymaga mocnego pocierania i spłukiwania.

POJEMNOŚĆ:
400ml

CENA:
od ok.12zł 

DOSTĘPNOŚĆ:
drogerie stacjonarne jak i internetowe 


Duża przezroczysta butla zamykana na "klik",  skrywa w sobie lekko różowawy płyn, który w opakowaniu lekko się pieni. Ze względu na dużą pojemność, na początku trzeba uważać aby wylać odpowiednią ilość na wacik. Zapach bardzo przyjemny dla nosa, lekko słodko-kwaśny, ale mało wyczuwalny. Działanie tego produktu można określić jednym słowem - SUPER! Zmywałam nim chyba każdy podkład jaki posiadam, od tych bardzo ciężkich jak Revlon ColorStay poprzez lżejsze kremy BB i z każdym sobie poradził rewelacyjnie. Z makijażem oka jest podobnie. Używam różnych tuszy, często mieszam rodzaje więc ich siła się kumuluje tym bardziej kiedy na rzęsach utrzymują się dobrych kilka godzin, a płyn bez problemu je usuwa.  Co najważniejsze nie podrażnił mi oczu, co wcześniej się zdarzało, ba! nawet koił różne podrażnia.



Podsumowując: ten micel jest naprawdę godny polecenia! Nie podrażnia skóry, świetnie usuwa nawet bardzo trwały makijaż, nie pozostawia tłustego filmu czy "mgły" na naszych oczach. Robi to co ma robić, dobrze oczyszcza, a o resztę zadbają inne kosmetyki. Nie jest on może poręczny na wyjazd ze względu na dużą pojemność, ale do domowego stosowania jeden z lepszych jakie miałam. Na pewno będę do niego wracać!

Czy kupiłabym produkt ponownie?  TAK 








Czytaj dalej »

poniedziałek, 2 stycznia 2017

80. RECENZJA - SELFIE PROJECT - LEKKI KREM MATUJĄCO NAWILŻAJĄCY



Witam w ten mroźny styczniowy dzień! Dopiero co szykowaliśmy się na Święta Bożego Narodzenia, biegaliśmy za prezentami, ubieraliśmy choinkę, a już za parę dni kolejny długi weekend i tak od święta do święta aż będą wakacje :)
W ostatnim wpisie ( TUTAJ ) opowiadałam Wam o nowej marce SELFIE PROJECT  i jej ciekawym produkcie 3w1, dziś kolejna recenzja kosmetyków tejże firmy, tym razem napiszę o moich odczuciach co do lekkiego kremu.
Nawilżenie skóry ważne jest cały rok, ale wiele z nas przypomina sobie o nim dopiero zimą lub kiedy zobaczymy pierwsze oznaki wysuszania się pewnych partii. Wstyd się przyznać, ale jestem jedną z tych osób, które często zapominają jak ważny jest to proceder i przeważnie uświadamiam sobie, że coś jest nie tak kiedy np. czoło zaczyna być mocno wysuszone i wtedy szukam rozwiązania i sięgam przeważnie po kremy nawilżające. Ostatnio miałam przyjemność testować lekki krem matująco nawilżający. Zapraszam !




OPIS PRODUCENTA:
"Lekki Krem matująco-nawilżający redukuje nadmierne błyszczenie się twarzy i jednocześnie nawilża skórę i zapobiega przesuszeniu, które wywołuje nadprodukcję sebum. Krem przywraca skórze stan równowagi i działa przeciw niedoskonałościom. Lekka formuła, 0% lepkości. Innowacja! FotoCzułe Pigmenty natychmiast wizualnie upiększą skórę. Zapewniają Efekt Glamour! – błyskawiczny optyczny efekt doskonałej, gładkiej skóry. "

SPOSÓB UŻYCIA:
Rozprowadź cieniutką warstwę kremu na oczyszczoną skórę twarzy. Stosuj rano i wieczorem. Idealny jako baza pod makijaż. Pamiętaj, stale opiekuj się swoją skórą!

CENA:
15,99 zł

POJEMNOŚĆ:
50ml

DOSTĘPNOŚĆ:
Rossmann




Chwytliwa nazwa marki oraz hashtagi na opakowaniu od razu przykuwają naszą uwagę i sugerują, że produkt przeznaczony jest dla młodzieży. Naście lat miałam kiedyś, mimo wszystko postanowiłam go wypróbować bo w dalszym ciągu moja skóra potrafi się mocno błyszczeć, a jestem z tym osób, które zarówno na co dzień jak i przy makijażu preferują matowe wykończenie. Niedoskonałości też nie są mi obce, ciągle borykam się z jakimś niechcianymi gośćmi na mojej twarzy, więc każdy krem, który próbuje z tym walczyć jest mile widziany w mojej kosmetyczce.

Biały kartonik z przejrzystą szatą graficzną i subtelnym niebieskim kwiatkiem skrywa w sobie również białą tubkę z identycznym wyglądem zamykaną na "klik". Uwielbiam to rozwiązanie, jest praktyczne i higieniczne, może słoiczek prezentuje się bardziej elegancko, ale ten krem jest przeznaczony dla młodzieży więc nie sądzę, żeby do wyglądu przywiązywali aż tak wielką uwagę. Bardzo świeży, a zarazem delikatny zapach wydostający się z tubki umila nam aplikowanie produktu na twarz, lekko zabarwiona na szaro maź ma fajną konsystencję i bardzo dobrze rozprowadza się na skórze. Krem szybko się wchłania, pozostawiając naszą buzię rozjaśnioną, pachnącą, delikatną i bardzo miękką. Świętnie nawilża już przy pierwszym użyciu, a kolejne tylko to potwierdzają. Mimo, że nastolatką byłam dobrych parę lat temu to ten produkt pozwolił mi się znów tak poczuć, a urodzin, które miałam 2 dni temu nawet nie odczułam! ;) Nie zapominajmy, że krem również matuje naszą skórę, wypróbowałam go także pod makijaż z różnymi podkładami i z każdym spisał się rewelacyjnie.




Podsumowując: ten krem jest po prostu świetny. Naprawdę nie mam się do czego przyczepić, bo nie dość, że pięknie pachnie to jeszcze spełnia swoje zadania, więc czego mogę chcieć więcej? Na pewno sięgnę jeszcze po kolejne kosmetyki tej firmy bo jestem ich bardzo ciekawa!

Czy kupiłabym produkt ponownie?  TAK


Czytaj dalej »

piątek, 30 grudnia 2016

79. RECENZJA - SELFIE PROJECT - 3W1 ŻEL MYJĄCY PEELING MASECZKA




Będąc nastolatką chyba jak większość borykałam się z wypryskami na twarzy, a jutrzejsza zmiana kodu z przodu na 3 (!!!) nic nie zmieniła. Mimo, że wiele osób mówi mi, że mam ładną cerę, ja jakoś tego nie dostrzegam. Bardzo irytują mnie podskórne wykwity, które rozwijają się wolno i wyglądają jak guzy! Mam też wrażenie, że moja cera zmienia się kilka razy do roku, raz produkuje niemiłosierną ilość sebum, a raz wysusza się na wiór, chociaż po urodzeniu dziecka moja zmora w postaci świecącej twarzy zaraz po przebudzeniu praktycznie nie istnieje i mimo, że nastolatką już niestety nie jestem to wciąż sięgam po kosmetyki, które mają zwalczać wypryski, ograniczać wydzielanie się sebum, czy też zwężać pory. I tak ostatnio zostałam posiadaczką pewnego kosmetyku 3w1: żel myjący, peeling, maseczka. Przeczytajcie recenzję aby sprawdzić czy było warto. Zapraszam !


"Selfie Project to nowoczesna, przygotowana z niezwykłą starannością seria kosmetyków, przeznaczona specjalnie do pielęgnacji młodej cery. Skuteczny program pielęgnacji młodej skóry z niedoskonałościami składa się z czterech podstawowych kroków: oczyszczania, złuszczania, nawilżania i upiększania.
Profesjonalne kosmetyki Selfie Project są bogate w naturalne, botaniczne składniki aktywne polecane w pielęgnacji młodej cery. 
Mineralna Glinka Kaolin dogłębnie oczyszcza i reguluje wydzielanie sebum. Wymiata ze skóry toksyny, remineralizuje ją i przynosi odprężenie. 
Zmielone Pestki Moreli zapewniają skórze naturalny głęboko oczyszczający peeling: usuwają nagromadzone martwe komórki naskórka, odblokowują pory i wygładzają skórę, która staje się aksamitna w dotyku.


OPIS PRODUCENTA:
3w1 Żel myjący + peeling + maseczka to wielofunkcyjny preparat do stosowania 2-3 razy w tygodniu jako intensywny sposób na oczyszczenie i wygładzenie skóry. Głęboko złuszcza i odblokowuje pory, pozostawiając skórę czystą, świeżą i matową. 

SPOSÓB UŻYCIA:
żel myjący: rozprowadź na zwilżonej skórze twarzy. Masuj delikatnie. Spłucz dokładnie letnią wodą. Peeling: nanieś na zwilżoną skórę twarzy. Masuj, wykonując okrężne ruchy, skupiając się na obszarach z zablokowanymi porami. Spłucz letnią wodą. Maseczka: rozprowadź równomiernie na skórze i pozostaw do wyschnięcia. Po ok. 10-15 minutach spłucz letnią wodą. Możesz odczuć delikatne szczypanie, które jest efektem aktywnego działania glinki. Pamiętaj, stale opiekuj się swoją skórą!"

CENA:
13,99 zł

POJEMNOŚĆ:
150ml

DOSTĘPNOŚĆ:
wyłącznie Rossmann



Produkt znajduje się w tradycyjnej dla tego typu kosmetyków tubie zamykanej na "klik". Jej biały kolor i lekko kolorowa szata graficzna jakoś bardzo mi pasuje do nazwy firmy, bije z niej taka czystość i świeżość co jeszcze bardziej kojarzy mi się z "selfie". Wyciskając żel z opakowania ukazuje się naszym oczom biała, kremowa konsystencja z widocznymi pestkami moreli w postaci czarnych kropek. Od razu możemy wyczuć bardzo świeży i przyjemny cytrusowy zapach, który będzie nam umilał korzystanie z produktu. Producent stworzył wersję 3w1 , ale szczerze mówiąc nie bardzo widzę różnicę między żelem, a peelingiem. Wiem, że peelingując twarz robimy to mocniej jednak osobiście nie zwracam na to uwagi dlatego w tym przypadku żel i peeling to to samo. Peelingujące drobinki są stosunkowo nie duże, ale za to ostre i jest ich sporo więc bardzo dobrze złuszczają martwy naskórek. Skóra po jego użyciu jest niesamowicie gładka, miękka, pory są widocznie zwężone, a cera rozjaśniona. Ostrość pestek moreli sprawia, że twarz po zabiegu jest lekko zaczerwieniona ale po pewnym czasie wszystko wraca do normy. Przy zastosowaniu maseczki czujemy na twarzy lekkie mrowienie, które nie daje poczucia dyskomfortu. Cera po jej zmyciu jest świeża, dobrze zmatowiona i oczyszczona.



Produktów 3w1 używam już jakiś czas chociaż podchodzę do nich z dużym dystansem, bo nie bardzo wierzę w te wszystkie zapewnienia producentów. Tutaj jednak miło jestem zaskoczona bo ten kosmetyk naprawdę się świetnie spisał. Należy jednak przestrzegać, aby stosować go góra 3 razy w tygodniu, przy tak dużej ilości drobinek częstsze stosowanie nie koniecznie mogłoby wyjść nam na dobre. Pamiętajmy, że nasza skóra ma warstwę lipidową, która swym płaszczem ochronnym otula nasz organizm przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi więc stosowanie peelingu tak często mogłoby jej poważnie zaszkodzić.


Czy kupiłabym produkt ponownie??  TAK

Ciekawa jestem czy miałyście już możliwość przetestowania tego produktu, ale może macie swój ulubiony, który spełniłby i moje oczekiwania? :)

Czytaj dalej »

środa, 28 grudnia 2016

78. RECENZJA - V.LABORATORIES - VELLIE NAWILŻAJĄCY ŻEL POD PRYSZNIC Z OLEJEM ARGANOWYM, WHITE SWAN BODY MIST JUICY MELON MGIEŁKA DO CIAŁA


Firma V.Laboratories była mi dotąd nieznana, niejednokrotnie widziałam ich produkty w Biedronce ale nigdy nie trafiły do mojego koszyka, może dlatego, że nic akurat w tym czasie nie potrzebowałam. Ze spotkania blogerek w Katowicach przywiozłam ze sobą żel pod prysznic oraz mgiełkę do ciała. Żeli nigdy za wiele, sama mam w użyciu kilka sztuk jednocześnie bo nigdy nie wiem na jaki zapach będę miała ochotę. Mgiełki natomiast akurat żadnej nie miałam więc tym bardziej się ucieszyłam, bo to fajny gadżet, co prawda bardziej przydatny w okresie wiosenno-letnim ale w zimie też mamy takie dni kiedy chcemy otulić się pięknym zapachem nie koniecznie używając perfum. Zapraszam więc na recenzję obu produktów! 



V.LABORATORIES
VELLIE 
NAWILŻAJĄCY ŻEL POD PRYSZNIC Z OLEJEM ARGANOWYM


OPIS  PRODUCENTA:
"Nawilżający żel pod prysznic przeznaczony do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry, w tym skóry wrażliwej. Delikatna formuła żelu pozostawią skórę gładką i nawilżoną,  o przyjemnym zapachu. Żel oczyszcza skórę, nie wysuszając jej. Dodatkowo pozostawia delikatny, ochronny film. Zapewnia uczucie świeżości i czystości przez cały dzień. Produkt testowany dermatologicznie, posiada naturalne pH dla skóry.


Składniki aktywne:

  • Gliceryna hydrofilowa substancja nawilżająca,
  • Panthenol (prowitamina B5): pielęgnuje, łagodzi podrażnienia, regeneruje uszkodzony naskórek a także podwyższa wilgotność skóry i uelastycznia ją.
  • Olej arganowy bogaty w NNTK - niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe w tym kwas oleinowy - omega-9; idealny składnik do skóry suchej, podrażnionej i zniszczonej, działa nawilżająco oraz wygładzająco."

POJEMNOŚĆ:
500ml

CENA:
od 8zł - podobno, gdyż nie ma takiej informacji na stronie producenta

DOSTĘPNOŚĆ:
np. Biedronka





Żel otrzymujemy w białej walcowatej butelce, która zamknięta jest czarnym dozownikiem z pompką. Jest to fajne rozwiązanie, które coraz częściej jest stosowane w różnego typu produktach, mamy wtedy gwarancję, że dozujemy odpowiednią ilość produktu. Na opakowaniu znajdują się wszystkie niezbędne informacje, skład oraz data przydatności.  Żel ma kremową, mlecznobiałą konsystencję, pieni się średnio, ale to raczej zależy od ilości jaką nałożymy na myjkę. Od kosmetyków pod prysznic nie oczekuję zbyt wiele, mają dobrze myć ciało, nie podrażniać i pięknie pachnieć. Vellie spełnia swoje zadanie, chociaż nawilżenia skóry jakiegoś dużego nie zauważyłam, ale od tego mam balsamy. Zapach żelu jest dość delikatny i mimo, że nie przepadam za wonią olejku arganowego ten jest naprawdę subtelny i w ogóle mi nie przeszkadza. Ten produkt dobrze sprawdzi się w sytuacjach kiedy potrzebujemy aby nasza skóra była oczyszczona ale też nie przesadnie pachnąca, dobrze będzie współgrać z perfumami gdyż ich nie przyćmi. Osobiście wolę gdy żel pozostawia na skórze mocny zapach, jednak są w życiu sytuacje kiedy potrzebujemy czegoś zupełnie delikatnego więc Vellie jak najbardziej się przyda. 




V.LABORATORIES
WHITE SWAN
BODY MIST JUICY MELON



OPIS  PRODUCENTA:
Uwaga: Produkt łatwopalny. Mgiełka do ciała. Do użytku zewnętrznego.

POJEMNOŚĆ:
200ml

CENA:
ok. 14,99

DOSTĘPNOŚĆ:
np. Biedronka


Mgiełkę otrzymujemy w klasycznej dla tego typu produktów plastikowej butelce, która jest przezroczysta dzięki czemu widzimy ilość pozostałego produktu. Kosmetyk zakończony jest srebrnym atomizerem, który dodaje buteleczce elegancji. Pompka dozuje ładnie produkt, nie zacina się i równomiernie go rozprowadza po skórze. W przypadku Juicy Melon zapach jest słodki ale na tyle przyjemny, że pięknie otula nasze ciało. Nie utrzymuje się na ciele bardzo długo, ale nie oczekujmy od niej trwałości równej perfumom. Osobiście jestem z niej nawet zadowolona, ale póki co pójdzie w odstawkę i poczeka spokojnie na gorące dni, myślę że wtedy sprawdzi się najlepiej.



Podsumowując: Z pełną świadomością umieściłam oba produkty w jednej recenzji, gdyż jak wyżej pisałam żel pod prysznic nie ma intensywnego zapachu dzięki czemu ładnie będzie współgrał z perfumami czy też mgiełką do ciała. I tutaj tworzy nam się fajny duet, który częściej będę stosować w cieplejsze dni. Polecam te produkty osobom, które za niewielką cenę chcą mieć coś fajnego w swojej łazience.


Czy kupiłabym produkt ponownie?  TAK 







Czytaj dalej »

wtorek, 27 grudnia 2016

77. RECENZJA - BIOXSINE DERMAGEN ZIOŁOWY SZAMPON PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW DLA KOBIET



Ciąża to piękny czas chyba dla każdej kobiety, wszystko wokół się zmienia, na pewne rzeczy zaczynamy patrzeć z zupełnie innej perspektywy. Ciało przyszłej mamy przez 9 miesięcy ulega wielu zmianom, tyczy się to również włosów, które stają się mocne, gęste, po prostu piękne! Niestety czar szybko pryska. 3 miesiące po porodzie zaczęły wypadać mi garściami i to nie jest przesadne stwierdzenie. Byłam załamana, w momencie straciłam to co zyskałam przez całą ciążę. Zakola, cieniutkie i oklapnięte włosy to teraz moja codzienność, ciężko nawet uczesać jakąkolwiek fryzurę. Z pomocą przyszedł mi szampon Bioxsine Dermagen, który niedawno pojawił się na rynku. Miałam już kiedyś wcześniejszą wersję, o której pisałam  (TUTAJ), sprawdziła się dobrze, a jak było tym razem? Zapraszam do recenzji! 





OPIS PRODUCENTA:
Bioxsine Dermagen dla Kobiet to ziołowy szampon, który został opracowany z myślą o kobietach mających problem z wypadaniem włosów oraz tych, które chcą zachować zdrowe i gęste włosy. Szampon Bioxsine Dermagen dla Kobiet to połączenie krzemu, niacynamidu oraz formuły Biocomplex B11. Regularne stosowanie wzmacnia mieszki włosów, zapobiega wypadaniu włosów oraz wspomaga ich wzrost, jednocześnie pielęgnując je i sprawiając, że są miękkie, lśniące i łatwe w rozczesaniu.

  • Szampon Bioxsine zapobiega wypadaniu włosów jednocześnie pielęgnując je w sposób odpowiesni dla poszczególnych potrzeb kobiecych włosów;
  • Zawarte w nim witaminy i składniki mineralne odżywiają włosy sprawiając, że stają się one mocne, zdrowe i pełne życia;
  • Skuteczność i bezpieczeństwo stosowania produktu zostały udowodnione klinicznie;
  • Szampon Bioxsine stworzono w oparciu o składniki ziołowe i nie powoduje on skutków ubocznych;
  • Posiada pH odpowiednie dla skóry głowy i nie powoduje podrażnień;
  • Nie zawiera barwników



SPOSÓB UŻYCIA:
Nałożyć szampon na mokre włosy, delikatnie masować skórę głowy palcami przez 1,5-2 minuty, a następnie dokładnie spłukać. Może być stosowany codziennie. Aby uzyskać optymalne rezultaty, zaleca się regularne stosowanie szamponu Bioxsine

CENA:
ok. 30zł

POJEMNOŚĆ:
300ml

DOSTĘPNOŚĆ:
apteki 





Szampon otrzymujemy w zafoliowanym czarnym kartonowym pudełeczku, gdzie w środku znajdujemy już szampon, który z kolei znajduje się w białej plastikowej buteleczce o charakterystycznym dla tej firmy  kształcie. Grafika butelki nawiązuje do kartoniku, jest czytelna i zawarte są na niej wszystkie niezbędne informacje.  Szampon kolorem przypomina piwo jednak zapach jest już typowo słodko-ziołowy przez co bardzo przyjemny, fajnie się pieni i bardzo ładnie oczyszcza skórę głowy oraz włosy. Jego bardzo dużą zaletą jest wydajność, wystarczy nieduża kropla aby umyć włosy średniej długości. Przy regularnym stosowaniu  2 razy w tygodniu przez 2 miesiące zużyłam go może połowę, więc jest to naprawdę dobry wynik. Jeśli chodzi o samo działanie szamponu to jestem kolejny raz zadowolona, bo spełnia on swoje podstawowe zadania. Zauważyłam znaczącą poprawę, włosów wypada dużo mniej, zarówno podczas czesania jak i samego mycia. Pojawiło się również bardzo dużo baby hair, które o dziwo rosną stosunkowo szybko i zdążyły zakryć już zakola na czole. Ponadto nie plącze włosów, bardzo łatwo się je rozczesuje, a po wysuszeniu są niesamowicie miękkie i przyjemne w dotyku.




Podsumowując, jestem zadowolona z tego szamponu i jego działania mimo, że nie ograniczył wypadania włosów w 100% ale też na to nie liczyłam. Cieszę się, że mogłam go wypróbować i w jakimś stopniu pomógł mi w tej nierównej walce.
Stosowałyście może ten szampon, albo znacie jakieś sprawdzone sposoby na wypadanie włosów?


Czy kupiłabym szampon ponownie?  TAK  
Czytaj dalej »
Design by Miczurin - technologia Blogger

Copyright © 2014 - Wszystkie zdjęcia na tym blogu są własnością twórcy bloga ich kopiowanie lub używanie bez zgody autora zabronione.