Jasper Roberts Consulting - Widget

menu_poz

wtorek, 6 czerwca 2017

101. RECENZJA - APART NATURAL PREBIOTIC ŻEL POD PRYSZNIC KWIAT PASSIFLORY I FIOŁKA

 

Dzisiaj bardzo szybko i bez zbędnych tłumaczeń, bo co post to mogłabym się użalać na brak czasu i weny, ale spięłam się w sobie i napisałam parę słów o żelu, który ujął mnie przede wszystkim swoim zapachem. Kupiłam go całkiem przypadkiem na bodajże marcowej akcji Rossmanna, wcześniej go nie znałam i nawet na niego nie zwracałam uwagi, ale z racji, że był już bardzo okrojony wybór wrzuciałam dwa różne zapachy do koszyka i nie żałuję!  


OPIS PRODUCENTA:

Silnie nawilżający żel pod prysznic Apart Natural zawiera naturalne ekstrakty z kwiatów passiflory i fiołka. Odpowiednio dobrane składniki sprawiają, że po umyciu skóra jest optymalnie nawilżona, wygładzona i odświeżona, a piękny zapach pozostaje na niej na długi czas. Formuła żelu została wzbogacona o naturalne prebiotyki, znane z odbudowy korzystnej flory bakteryjnej.

SKŁAD:
Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Acrylates Copolymer, Inulin, Coco- Caprylate, Lauryl Glucoside, Polyglyceryl-2-Dipolyhydroxystearate, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Sodium Pca, Glycol Radiesteta, Coco Glucoside, Glyceryl Oleate, Glyceryl Stearate, Styrene/ Acrylates Copolymer, Passiflora Incarnata Leaf Extract, Viola Tricolor Flower/Leaf/Stern Extract, Parfum, Benzyl Salicylate, Limonene, Linalool, Sodium Hydroxide, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.

POJEMNOŚĆ: 400ml

CENA: 9,49zł ( wg. Rossmann ) 

DOSTĘPNOŚĆ: drogerie stacjonarna np. Rossmann, Natura




Każdego dnia i o każdej porze narażamy swoje ciało na zanieczyszczenia, dołóżmy do tego wysokie temperatury, które nam ostatnio towarzyszą i mamy gotowy przepis na pocenie się. Wieczorem po intensywnym dniu największą przyjemnością jaką możemy sobie sprawić jest orzeźwiający prysznic w otoczeniu pięknego zapachu. Apart to żel, który sprawia, że nasze ciało zostanie oczyszczone z wszelkich zanieczyszczeń, skóra będzie ładnie odżywiona i zadbana, a cudowny zapach zatroszczy się o nasze dobre samopoczucie i pobudzi wszystkie zmysły, chociaż tutaj mam małe zastrzeżenie, bo nie jest on tak intensywny na ciele jak w butelce. Kremowa konsystencja sprawia, że żel świetnie się pieni i dobrze rozprowadza,  dzięki czemu możemy poczuć się naprawdę wyjątkowo.  Dzięki zawartości składników balsamu nasza skóra staje się delikatnie nawilżona i odżywiona, a jeszcze lepszy efekt uzyskamy myjąc się samą dłonią.

Podsumowując: żel Apart o nieziemskim zapachu passiflory i fiołka to naprawdę fajny produkt! Duża pojemność sprawia, że jest bardzo wydajny, a kremowa formuła pięknie oczyszcza ciało. Ponadto żel nie podrażnia, nie uczula czyli minusów nie zauważyłam.


Znacie ten żel lub inny wariant zapachowy?  

 

Czytaj dalej »

wtorek, 23 maja 2017

100. RECENZJA - ANTYPERSPIRANT ADIDAS FRESH COOL&CARE ROLL-ON


Znaleźć idealny antyperspirant to nie lada wyzwanie. Na półkach sklepowych mamy ich przeogromny wybór, począwszy od tych w spray'u skończywszy na roll-on, ale to nie wszystko bo producenci prześcigają się w coraz to nowszych rozwiązaniach i technologiach. Sama przetestowałam ich wiele bo ciągle szukam prawie ideału bo nie łudzę się, że taki prawdziwy ideał istnieje. Chyba mam też tak, że jeszcze żadne opakowanie nie dobiło dna, bo nie spełniało moich oczekiwań, dlatego ciągle poszukuję i testuję.



OPIS PRODUCENTA:
Po raz pierwszy w historii, Adidas stworzył formułę antyperspirantów dedykowanych wyłącznie konkretnym potrzebom kobiet. Czy rywalizuje na boisku czy tańczy na parkiecie, nowy skład Adidas Cool & Care dla kobiet skutecznie chroni skórę i zapewnia świeżość. Wszystkie produkty nowej linii Cool & Care zapewniają 48-godzinną ochronę oraz zawierają środek zmiękczający, który łagodzi i chroni skórę. Zaprojektowane ergonomicznie opakowanie, wygodnie leży w kobiecej dłoni, a dokładny, intuicyjny napis jest łatwy do zrozumienia na pierwszy rzut oka.
Nowa formuła roll - on jest dużo bardziej komfortowa i wygodna niż kiedykolwiek.

POJEMNOŚĆ:  55g

CENA: OK. 10zł

DOSTĘPNOŚĆ: drogerie stacjonarne np. Rossmann


Lato zbliża się wielkimi krokami, a nawet można powiedzieć, że w ostatnim tygodniu już do nas zawitało i słońce pięknie ogrzewało nasze ciała. Odsłonięte ramiona zaczynają królować na mieście i nie każdy niestety pamięta aby użyć antyperspirantu co jest dla mnie zgrozą szczególnie w komunikacji miejskiej. W tak gorącym okresie w mojej torebce zawsze znajdzie się miejsce na coś co pozwoli mi się odświeżyć w razie nadmiernej potliwości i żałuję, że nie każdy stosuje takie same praktyki.

Ostatnio na promocji w Rossmannie z dwóch powodów kupiłam roll-on Adidas Fresh, po pierwsze został mi polecony przez znajomą, a po drugie nigdy wcześniej nie miałam z nim do czynienia więc postanowiłam zaryzykować. Już na samym początku zniewolił mnie zapachem, jest naprawdę świeży i bardzo przypomina mi jakieś delikatne  męskie perfumy, chociaż to tylko moje odczucie i nie wiem czy jest trafione. Cenię sobie również kiedy antyperspirant nie pozostawia białych plam na czarnych ubraniach jak również żółtych na białych koszulkach, dlatego Adidas za niebrudzenie moich ciuchów  zyskuje kolejnego plusa. Produkt dozuje się bardzo dobrze, roll-on się w ogóle nie zacina i swobodnie możemy manewrować nim pod pachą. Przetestowałam go w bardzo różnych warunkach pogodowych i tak jak na początku byłam nim zachwycona, tak w te gorące wiosenne dni mój zachwyt troszkę opadł. Nie jest to "prawie ideał" na, który tak liczyłam, owszem ładnie spisywał się w domu podczas normalnych obowiązków, czy też na spacerach z dzieckiem w te "normalne" dni, ale przy temperaturze prawie 30 st. miał już lekki problem.

Podsumowując: mam  co do niego mieszane uczucia, bo z jednej strony fajny i przyjemny zapach, nie zostawia plam na odzieży ale z drugiej strony od antyperspirantu oczekuję jednak większej ochrony właśnie w te upalne dni, szczególnie w okresie kiedy jestem bardziej aktywna.

Czytaj dalej »

wtorek, 9 maja 2017

99. RECENZJA - ALTERRA SZAMPON SENSITIV JOJOBA I MIGDAŁY BIO


Szampon do włosów, niby nic, a jednak trzeba się naszukać i dużo przetestować aby dobrać ten właściwy dla naszych włosów jak i skóry głowy. Natura obdarzyła mnie lekko kręconymi włosami w dodatku puszącymi się, za co szczerze ich nienawidzę, ale pewien mądry człowiek wynalazł z kolei prostownicę, która poskramia te kosmyki. Do ów prostownicy przydałby się jakiś fajny szampon co by jej chociaż w minimalnym stopniu pomógł, a krzywdy skórze też nie wyrządził. O serii Alterra naczytałam się całą masę ochów i achów, więc skuszona takimi recenzjami korzystając z marcowej promocji Rossmanna wrzuciłam 2 rodzaje do koszyka. Wybrałam m.in. łagodny do wrażliwej skóry głowy no bo przecież taki zawsze jest potrzebny, a poza tym mój skalp ostatnio bardzo wariuje i nic mu nie pasuje.


OPIS PRODUCENTA:
Szampon Alterra sensitive Jojoba & Migdał Bio przeznaczony jest do wrażliwej i podrażnionej skóry głowy i delikatnie ją oczyszcza.
Każde włosy zasługują na indywidualną pielęgnację. Szampon Alterra sensitive wyprodukowany został ze starannie wybranych surowców najwyższej jakości. Kombinacja specjalnie dopasowanych składników odżywczych, takich jak ekstrakty z jojoba i migdałów znakomicie nadaje się do łagodnego oczyszczania włosów.

Produkt godny zaufania:
  • Nie zawiera syntetycznych barwników, aromatów i substancji konserwujących.
  • Nie zawiera również silikonów, parafiny i innych produktów na bazie olejów mineralnych.
  • Zawiera łagodne związki powierzchniowo czynne i substancje aktywnie myjące, które pochodzą z surowców roślinnych.
  • Jego tolerancja przez skórę jest potwierdzona dermatologicznie.
  • Produkt odpowiedni dla wegan.

SKŁAD:
Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Alcohol*, Glycerin, Coco- Glucoside, Caprylyl/Capryl Glucoside, Acetum*, Xantan Gum, Betaine, Prunus Amygdalus Dulcis Oil*, Prunus Amygdalus Dulcis Extract*, Avena Sativa Stalk Extract*, Simmondsia Chinensis Seed Extract, Parfum**, Citral**, Limonene**, Linalool**, Citronellol**, Geraniol**.

*z rolnictwa ekologicznego.
**składniki naturalnych olejków eterycznych.

POJEMNOŚĆ:  200 ml

CENA:  9,99 zł

DOSTĘPNOŚĆ:  Rossmann 



Rossmannowskie kosmetyki są chwalone na wielu blogach, prym wiedzie Alterra, którą znam już ładnych parę lat ale jakoś ciągle omijałam te kosmetyki i kupowałam coś innego. W końcu się przemogłam i wybrałam szampon, który wydawał się być idealnym dla mojej skóry i włosów. Dlaczego piszę, wydawałby się? Chyba dawno żaden kosmetyk mnie tak mocno nie rozczarował. Wszystko składa się na stanowcze NIE NIE NIE!


Opakowanie jak na szampon ma stosunkowo niewielką pojemnością, ale tego się czepiać nie będę bo w tym przypadku chyba dobrze się składa. Kosmetyk dozuje się dobrze, ale przez swoją galaretowatą  i gęstą konsystencję jest bardzo mało wydajny, aby dobrze oczyścić włosy z zabrudzeń potrzebujemy naprawdę sporą ilość, a i tak nie gwarantuje nam to pożądanego rezultatu bo produkt bardzo słabo się pieni i ciężko się nim pracuje. Zapach w butelce wydaje się być nieco inny niż w rzeczywistości, w sklepie naprawdę mi się podobał, jednak już przy pierwszym użyciu zmieniłam zdanie i stwierdzam, że jest okropny. Nawet nie wiem do czego go porównać, niby słodki, ale jednocześnie kwaśny i mdły, a co najgorsze utrzymuje się on na włosach. Niby jest to plus bo zawsze chcę, żeby oprócz dobrego oczyszczenia i ujarzmienia moich kosmyków również pachniały, ale skoro zapach przyprawia mnie o nudności to ciężko się z tego powodu cieszyć. Dalej wcale nie jest lepiej, bo szampon okropnie plącze włosy i ciężko je rozczesać, są one również przyklapnięte i mocno obciążone więc już po kilku godzinach mam wrażenie, że nadają się do powtórnego umycia. Przypuszczam, że winę za to ponosi niby delikatny film, o którym wspomina producent, ale uwierzcie mi, że ciężko funkcjonować z wrażeniem, że włosy przy skórze są bardzo ciężkie i nieświeże. Najważniejszą i chyba najbardziej zaskakującą rzeczą jest straszne podrażnienie skóry głowy! Ale jak to? Przecież to szampon sensitiv czyli łagodny, ma koić, a nie podrażniać, więc jakim cudem? Też się ciągle nad tym zastawiam, może to sprawka alkoholu, który jest już na 3 miejscu w składzie, a może inny składnik tak działa, tego nie wiem ale swędzący skalp na pewno nie jest fajnym doświadczeniem.



Podsumowując: zużyłam pół opakowania w bardzo szybkim tempie, ciągle chciałam się do niego przekonać i dawałam mu kolejne szanse, ale kiedy podrażnił mi skórę powiedziałam dość i przekazałam go dalej, może komuś innemu bardziej przypasuje. Wśród tylu wad znalazłam mały plus, w postaci miłych włosów, ale nie mam pewności czy uczucia tego nie powoduje prostownica. Jestem naprawdę mocno rozczarowana i bardzo żałuję, że wydałam na niego te 10 zł bo mogłam rozdysponować je na coś lepszego.


Miałyście okazję używać tego szamponu albo innego z tej serii?? Jakie macie wrażenia? Koniecznie się podzielcie!





Czytaj dalej »

czwartek, 4 maja 2017

98. RECENZJA - NOWOŚCI KOSMETYCZNE MARZEC 2017


Już w poprzednim poście mówiłam o "lekkim" poślizgu, a ten wpis wcale nie zapowiada się lepiej! Majówka pozostaje tylko wspomnieniem, a ja wyskakuję z nowościami z marca i to tylko trzema! Wprawdzie zakupów było dużo więcej i można o nich poczytać ( tutaj ) ale nie chciałam dublować zdjęć dlatego pokazuję Wam rzeczy, które kupiłam poza Rossmannową promocją. Zapraszam!



Szczoteczka do mycia twarzy AH 199 Łucznik 

Nigdy takiej szczoteczki nie miałam i nawet nie planowałam jej zakupu bo nie czułam potrzeby ani chęci jej posiadania, ale jako że jestem kobietą i wyznaję zasadę "grzech nie kupić" tak pewnego dnia będąc na szybkich zakupach w Auchan trafiła do mojego koszyka. Skusiła mnie promocja z okazji Dnia Kobiet i cena 10 zł była dla mnie śmieszna więc stwierdzałam, że wypróbuję to małe cudo, tym bardziej, że sporo osób polecało szczoteczki biedronkowe. Produkt posiada 4 wymienne końcówki: szczoteczka do mycia twarzy i peelingu, końcówka do masażu, końcówka lateksowa i końcówka do demakijażu. Producent wymienia kilka efektów codziennego stosowania m.in. : zmiękcza zrogowaciały naskórek, wspomaga delikatną regenerację skóry, kontroluje przetłuszczanie się skóry, regenerując równowagę wodno - lipidową, rozjaśnia cerę czyniąc skórę naturalnie doskonałą. To nie wszystkie obietnice, ale jak widać i tak jest ich sporo więc mam nadzieję, że ta szczoteczka nie będzie tylko zbędnym gadżetem w moim domu. 



Evree Revita Perilla liftingujący olejek do twarzy i szyi 
Jest to mój pierwszy produkt tej marki. Znam ją już od kilku lat, a mimo to nic mnie specjalnie nie zachwyciło, aż do czasu kiedy na promocji w Rossmannie zobaczyłam ten olejek i postanowiłam go wypróbować. Jest to mój debiut jeśli chodzi o olejki do twarzy, zawsze używałam kremów, teraz postanowiłam to zmienić. Liftingująca kuracja przeznaczona jest do każdego rodzaju cery, ma przepiękny zapach i jest bardzo wydajny! Rozprowadzam na twarzy i szyi zaledwie 5-6 kropelek, a czasem i tak mam wrażenie, że to zdecydowanie za dużo. Producent pisze, że formuły oparte na skoncentrowanych olejkach i ekstraktach roślinnych zapewnią spektakularne efekty pielęgnacji.  Po miesięcznym regularnym stosowaniu naprawdę widzę różnicę, skóra jest bardziej napięta i ujędrniona, nieco wyrównał się jej koloryt, oraz stała się gładka i aksamitna w dotyku. Na pewno nie odstawię go na bok. 



L'biotica Biovax Eliksir wygładzająco - nawilżający, naturalne oleje, Argan, Makadamia, Kokos 
Olejowanie włosów było kiedyś moim rytuałem przed każdym ich umyciem i sama nie wiem czemu przestałam to robić, dlatego postanowiłam wrócić do dobrych nawyków i kupiłam tajemniczy eliksir, który miał sprawić, że moje włosy będą wygładzone i nawilżone. Ów eliksir to nic innego jak olejek do włosów, który rozcieramy w dłoniach i rozprowadzamy na wilgotne bądź suche włosy. Osobiście stosuję pierwszą wersję i już mogę napisać, że mam mieszane uczucia co do tego produktu. Do plusów niewątpliwie zaliczamy przepiękny zapach, jak i przyjemną formułę. Olejek dyscyplinuje włosy dzięki czemu są bardziej podatne na układanie, ładnie je nawilża i widocznie nabłyszcza. Eliksir na pewno je wygładza przez co są dość mocno obciążone i niestety następnego dnia czuję się już niekomfortowo i muszę je spiąć albo po prostu umyć. Nie sądzę, żeby to była wina zbyt dużej ilości dozowania produktu, bo jest on naprawdę wydajny i wystarczy niewielka kropla aby ładnie go rozprowadzić na całej długości ( omijając skalp ). Po miesięcznej przerwie podejmuję drugą próbę zaprzyjaźnienia się, a czy się powiedzie, an pewno przeczytacie w osobnej notce. 


To tyle moich nowości, niby mało ale zawsze coś nowego przybyło, a to chyba cieszy równie mocno. Pochwalcie się co kupiłyście w ostatnim czasie, może mnie czymś zainspirujecie tym bardziej, że zbliża się kolejna promocja w Rossmannie i już muszę robić rozeznanie i przegląd kosmetycznych pudełek :) 




Czytaj dalej »

poniedziałek, 1 maja 2017

97. RECENZJA - HAUL ZAKUPOWY ROSSMANN PROMOCJA 1+1


Nigdy nie pisałam tego typu postów i mam lekkie obawy czy podołam zadaniu, ale stwierdziłam, że muszę coś zmienić i urozmaicić bo ciągłe recenzje nawet mnie zaczynają trochę nudzić.
Promocja, która obowiązywała na początku marca obejmowała szampony i odżywki, żele pod prysznic, deo czyli dezodoranty i antyperspiranty oraz perfumy. Należało kupić jeden produkt, a drugi tańszy bądź w tej samej cenie wychodził gratis.
Jest pierwszy dzień maja więc jestem mocno spóźniona z tym postem, ale produkty które kupiłam są w stałej ofercie więc każdy z Was je na pewno znajdzie. Zakupów w tym czasie w planach ogólnie nie miałam, ale jak trafia się taka promocja to większość z nas chyba korzysta i robi małe zapasy. Do sklepu wybrałam się w drugi dzień obowiązywania tej promki i byłam w szoku jakie pustki świeciły na półkach! W ogóle to popełniłam błąd, bo mogłam jechać do mniej uczęszczanego Rossmanna i pewnie zastałabym większy asortyment i na pewno mniej rozpychających się pań :)


W swoim małym zakupowym szaleństwie nie pominęłam męża więc na pierwszy rzut jego małe zakupy.

ŻEL POD PRYSZNIC: 

Playboy Vip i STR8 Original : jedyne co mogę powiedzieć na ich temat to, że pięknie pachną i dlatego je wrzuciłam do koszyka.

SZAMPON DO WŁOSÓW:

Joanna Rzepa Szampon wzmacniający do włosów przetłuszczających się, ze skłonnością do wypadania - pan mąż chyba się mocno starzeje bo włosy wypadają mu na potęgę, gorzej chyba niż mi po ciąży. Włosy po tym szamponie może i mniej się przetłuszczają ale nie zauważyłam, żeby miał jakiś zbawienny wpływ na cebulki, włosy tak jak leciały tak lecą dalej.

Joanna Rzepa Szampon z odżywką do włosów przetłuszczających się ze skłonnością do łupieżu i wypadania - kupiłam go tylko dlatego, że zielonego nie było, a pan mąż innej firmy nie chciał bo twierdzi, że ta mi odpowiada. Jak się spisuje nie wiem bo póki co w użyciu dalej zielona wersja.


SZAMPONY 

Alterra  szampon do wrażliwej skóry głowy Jojoba i Migdały
Produkt przeznaczony jest do wrażliwej skóry głowy czyli dokładnie takiej jaką posiadam, tylko zamiast koić podrażnienia powoduje ich nasilanie i swędzenie! Nie spojrzałam na skład bo zaufałam opiniom i niestety ale na 3 miejscu znajdziemy alkohol więc jest to dla mnie trochę niezrozumiałe. Nie polubiliśmy się i na pewno go komuś odstąpię, albo będzie mi służył do mycia pędzili. 

Alterra szampon do włosów matowych i zniszczonych Morela i Pszenica 
Szampon ten ma za zadanie nawilżyć i nabłyszczyć nasze włosy. Czytałam, że jest o niebo lepszy od wersji granat i aloes, ale nie mogę potwierdzić tych plotek gdyż czeka jeszcze na swoją kolej. Na pewno wypróbuję go w najbliższym czasie.

Batiste suchy szampon original
Szampon, do którego ciągle wracam. Niezastąpiony w kryzysowych sytuacjach, kiedy to nie zawsze mamy czas na tradycyjne umycie włosów. Pięknie pachnie, ładnie odświeża fryzurę, minusem okazują się lekko zmatowione włosy u nasady oraz biała poświata. Nie wiem czy ja nie do końca potrafię się nim obsługiwać, a może moje włosy za nim nie przepadają, a tylko mój umysł go wielbi. 

Batiste suchy szampon tropical
Kolejna wersja zapachowa, która już samą nazwą przenosi nas w tropikalne klimaty. Czytałam bardzo skrajne opinie na jego temat, sama go jeszcze nie testowałam, mam tylko nadzieję, że będę należała do jego zwolenniczek. 


ŻELE POD PRYSZNIC

Apart preBIOtic silnie nawilżający żel pod prysznic, kwiat passiflory i fiołka
Odpowiednio dobrane składniki sprawiają, że po umyciu skóra jest optymalnie nawilżona, wygładzona i odświeżona, a piękny zapach pozostaje na niej na długi czas. Formuła żelu została wzbogacona o naturalne prebiotyki, znane z odbudowy korzystnej flory bakteryjnej. Żel ten jest dla mnie totalną nowością i prawdę mówiąc kopiłam go tylko dlatego, że w innych żelach nie było już wyboru, a zapach ten mnie zachwycił. Póki co sprawuje się dobrze, chociaż mam zastrzeżenia co do trwałości zapachu, ale o tym wspomnę w osobnym wpisie.

Apart, preBiotic, silnie nawilżający żel pod prysznic, jedwab i kwiat jaśminu
Właściwości identyczne jak u brata powyżej, powód zakupu jak i odczucia te same. Jedyne co różni je od siebie to zapach i nic poza tym, czyli ogólne wrażenie całkiem dobre.

Wellnes & Beauty, olejek pod prysznic, olej migdałowy i ekstrakt z bambusa
Za olejkami do ciała jakoś nigdy specjalnie nie przepadałam, ale postanowiłam w końcu zafundować mojej skórze coś zupełnie innego bo przecież 70% zawartości olejów naturalnych i dodatkowej cennej witaminy E i pantenolu jest bardzo kuszącą propozycją. Zadaniem olejku jest pielęgnacja naszej skóry jaki i ochrona przed wysuszeniem, dzięki czemu skóra ma być miękka i gładka. Przetestowanie go pozostawiłam sobie na później, ale na pewno o tym napiszę szerzej w niedalekiej przyszłości.

Wellnes & Beauty żel do kąpieli i pod prysznic mango i papaja
Ten rajski zapach skusił mnie od razu. Uwielbiam kiedy biorę kąpiel i towarzyszy mi w tym czasie unosząca się przepiękna woń. To małe cudo jest dopiero po pierwszym teście, ale myślę, że na pewno się się polubimy, obym się tylko nie zawiodła.


ANTYPERSPIRANTY

Alterra Sensitive balsam dezodorujący dla skóry wrażliwej
Moja skóra pod pachami jest niezwykle wrażliwa, każde golenie powoduje podrażnienia i powstawanie kilku czerwonych krostek, które dość szybko znikają. Postanowiłam wypróbować tę kulką ponieważ nie zawiera zapachu ani alkoholu. Z doświadczenia wiem, że tak naturalne  antyperspiranty się u mnie średnio sprawdzają jednak mam zamiar używać go jedynie bezpośrednio po goleniu w celu ukojenia podrażnień, jak się sprawdzi, na pewno dam znać.

Alterra Sensitive balsam dezodorujący dla skóry bardzo wrażliwej
Podobnie jak w wersji powyżej roll on nie zawiera zapachu ani alkoholu, jednak formuła dodatkowo wzbogacona jest o olej jojoba BIO, glicerynę roślinną i ekstrakt z bawełny, który zapewnia świeżo ogolonej skórze przyjemną ochronę antyperspiracyjną i pielęgnację. Orzeźwiający zapach melisy cytrynowej powoduje długotrwałe poczucie świeżości. Kolejne deo, którego jeszcze nie testowałam, ale opis jest bardzo zachęcający i liczę na owocną współpracę.

Adidas Fresh antyperspirant w kulce
Chroni przed potem i przed potem i przykrym zapachem przez 48 godzin. Szybkoschnąca formuła.
Krótki i treściwy opis, który w zupełności mi wystarczy. Kupiłam go z polecenia i wiecie co, jest to jeden z najlepszych antyperspirantów jaki do tej pory miałam.

Garnier roll on oraz deo zakupiłam dla mamy. Używa ich od lat i wciąż jest im wierna bo świetnie się u niej spisują. Sama też kiedyś je stosowałam, ale z czasem moja skóra się przyzwyczaiła i niestety musiałam szukać czegoś innego.



Zakupów niby było sporo ale starałam się nie przesadzać bo co rusz drogerie wymyślają nowe akcje więc nie chciałam się zasypać niepotrzebnymi rzeczami, które będą leżały w szafce po kilka miesięcy i czekać na zużycie. Skupiłam się na rzeczach, które już dawno chodziły mi głowie, albo tych totalnie sprawdzonych.

A Wy skorzystałyście z tej promocji? Co ciekawego kupiłyście? 
Czytaj dalej »

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

96. RECENZJA - DR IRENA ERIS - PROVOKE MATT FLUID MATUJĄCY NR. 230



Remont....tyle mogę powiedzieć i tym się będę usprawiedliwiać z mojej nieobecności tutaj. Nawet nie zdawałam sobie sprawy ile decyzji mam do podjęcia, ile rzeczy do wyszukania, przez to zaniedbałam  nie tylko swojego bloga, ale także nie zaglądam do Was. Jak już się ze wszystkim uporamy to mam nadzieję, że jakoś to nadrobię!

Wiele z Was zapewne ciągle szuka swojego idealnego pokładu, który zagościłby w Waszej kosmetyczce już na stałe. Jeszcze do niedawna należałam do tej grupy i przetestowałam duży wachlarz fluidów z drogeryjnych półek, aż postanowiłam zaryzykować i skusiłam się na  Dr Irena Eris podkład matujący z linii Provoke (matt fluid SPF 15) w odcieniu 230 beige. 



OPIS PRODUCENTA:
Matt Fluid idealnie stapia się z cerą nadając skórze nieskazitelny, aksamitnie matowy wygląd. Efekt matowienia i krycia jest naturalny i utrzymuje się przez cały dzień*.
Innowacyjna technologia MATT˙PRECIO™, odpowiedzialna za niwelowanie nadmiaru sebum i redukcję jego wytwarzania, została wzbogacona o MattPowder Complex, aby jeszcze skuteczniej i dłużej zapewnić podwójny efekt matujący.
Wyciąg z algi atlantyckiej o właściwościach ochronnych i kojących, wspomaga proces nawilżenia i naprawy skóry.

REZULTAT: skóra perfekcyjnie wygładzona i ujednolicona, o pięknym kolorycie i pudrowym, matowym wykończeniu

STOPIEŃ KRYCIA: średni do mocnego
Polecany do skóry tłustej i mieszanej.
Formuła beztłuszczowa, nie zatyka porów. Testowana Dermatologicznie.
*Efekt matowienia i krycia utrzymuje się do 10H. Badania in vivo Centrum Naukowo-Badawcze Dr Irena Eris.

CENA: 79 zł ( wg. strony producenta ) Rossmann ok. 85 zł, widziałam je również już od 60 zł.

DOSTĘPNOŚĆ: TUTAJ, drogerie stacjonarne np. Rossmann, Douglas, apteki internetowe np. Gemini


Podkład kupiłam w październikowej promocji Rossmanna, zdecydowałam się na odcień 230 ( w palecie dostępnych jest 5 kolorów: light beige, ivory, nude, natural, beige ),  który wtedy był dla mnie idealny bo moja buzia była opalona po lecie, później niestety stał się zbyt ciemny ( nadrobiłam to w obecnej promocji i kupiłam odcień 210 ). Kolor ten to dość intensywny opalony beżowy, który nie ciemnieje na twarzy i nie wpada mocno w pomarańczowe tony choć niedopasowany może zrobić nam psikusa. Minusem całej linii jest brak mocno jasnych odcieni dlatego kobiety z bladą karnacją nie znajdą tam koloru odpowiedniego dla nich.


Podkład Provoke wygląda niezwykle luksusowo i bardzo elegancko. Jego szklana buteleczka z matowego szkła zachęca nas do aplikacji, a wbudowana pompka umożliwia nam nałożenie fluidu w bezproblemowy sposób.
Przyznam szczerze, że po przeczytaniu kilku recenzji napaliłam się na niego niesamowicie. Moja cera od zawsze była mieszana ze skłonnością do świecenia się w strefie T, dlatego postanowiłam wypróbować kolejny matujący podkład licząc też na dobre krycie i wiecie co, nie zawiodłam się! Pokochałam ten podkład od pierwszego użycia za przepięknie ujednoliconą i wygładzoną skórę i za naprawdę świetne krycie. Jedna niewielka warstwa dobrze radzi sobie ze zmianami po trądziku, porami oraz wypryskami, które czasem mi się jeszcze zdarzają. Konsystencja jest bardzo przyjemna, kremowa i dość gęsta, świetnie rozprowadza się zarówno pędzlem jak i palcami, do których ostatnio powróciłam. Provoke obłędnie pachnie, niczym perfumy z wyższej półki, co jeszcze bardziej umila nam cały proces aplikacji.


Wykończenie jakie zapewnia nam podkład jest naprawdę matowe, ale nie jakieś tępe, skóra wygląda jak u porcelanowej laleczki, jest nienaganna i aksamitna, jeszcze żaden podkład mi się tak na mojej buzi nie podobał. Na próżno szukać tutaj efektu maski, myślę że spokojnie mógłby wytrzymać nawet bez pudrowania jednak osobiście tego nie testowałam i zawsze muskam się czymś, żeby makijaż wykończyć i mieć pewność, że bronzer czy róż z policzków mi nie spłynie.

Więc jak z trwałością? Wprawdzie nie miałam okazji go jeszcze testować w bardziej ekstremalnych warunkach typu wesele, ale i tak mogę Wam powiedzieć, że spisuje się rewelacyjnie. Makijaż wykonany tym podkładem utrzymuje się na mojej twarzy ok. 10h bez żadnych poprawek! Jest to dla mnie absolutny HIT! Podkład również nie ciemnieje na twarzy, więc nałożony rano przez cały dzień pozostaje w tej samej kolorystyce, co jest dla mnie bardzo ważne.


Podsumowując, jestem z tego podkładu absolutnie zadowolona! W chwili obecnej stał się moim numerem 1 i nie sądzę, żebym w najbliższym czasie szukała czegoś nowego. Nie zatyka porów, nie powoduje podrażnień i nie przesusza skóry.  Jest bardzo wydajny więc wystarczy nam na dłuższy okres czasu. Jeśli szukacie podkładu, który aż tak bardzo nie zrujnuje Waszej kieszeni to koniecznie sięgnijcie po Provoke! Zawsze korzystniej jest go kupić w promocji Rossmanna, która aktualnie obowiązuje.

Koniecznie dajcie znać czy znacie ten podkład i jak się u Was spisuje. Może macie też coś innego godnego uwagi co możecie mi polecić?










Czytaj dalej »

czwartek, 16 marca 2017

95. RECENZJA - EVELINE COSMETICS - AMAZING OILS UJĘDRNIAJĄCY OLEJEK DO CIAŁA

 

W swoim długim życiu miałam zaledwie jeden olejek do ciała i użyłam go może z 2 razy, bardzo przeszkadzał mi jego zapach i tłusty film jaki pozostawał na skórze. Od tamtej pory jestem sceptycznie nastawiona do takiej formy nawilżania skóry i nie specjalnie próbuję coś w tym kierunku zmienić. Idealny olejek powinien przede wszystkim mieć świetny aplikator i nie pozostawiać tłustej, lepkiej warstwy, więc znaleźć taki to nie lada wyczyn. Koleżanki - blogerki zachwalały ten od Eveline Cosmetics, więc postanowiłam go wypróbować tym bardziej, że sam do mnie przywędrował podczas październikowego spotkania w Katowicach, czy się sprawdził? Zapraszam!

 
OPIS PRODUCENTA:
UJĘDRNIAJĄCY OLEJEK DO CIAŁA: intensywnie redukuje cellulit, uelastycznia i napina.
DROGOCENNE OLEJKI:
Marula ▪ Abisyński▪ Cytrynowy
Argan ▪ Pomarańczow ▪ Awokado
Grejpfrut ▪ Soja ▪ Pestki winogron
- nietłusta formuła
- szybko się wchłania
Sekretem niezwykłej skuteczności AMAZING OILS jest unikalna formuła OIL SENSATION™ , która łączy w sobie moc 8 drogocennych olejków roślinnych.
UJĘDRNIAJĄCY OLEJEK  REDUKUJĄCY CELLULIT , dzięki połączeniu olejków marula, cytrynowego, grejpfrutowego i  pomarańczowego  działa jak super rewitalizujący zastrzyk dla skóry: intensywnie redukuje cellulit i zmniejsza widoczność rozstępów.
Olejek arganowy ujędrnia i uelastycznia skórę, pobudza ją do odnowy.
Olejek z awokado stymuluje mikrokrążenie w skórze oraz ją odżywia i regeneruje.
Olejki abisyński i sojowy zapewniają głębokie nawilżenie.

SPOSÓB UŻYCIA:
Olejek nanieść na suchą lub wilgotną skórę i wmasować kolistymi ruchami.

POJEMNOŚĆ: 150ml

DOSTĘPNOŚĆ: drogerie np. Rossmann, Hebe

CENA:  ok. 20zł


Tak jak wspominałam wyżej idealny olejek powinien mieć przede wszystkim fajny aplikator aby ułatwić nam nałożenie tłustej mazi na skórę i tutaj niestety przeżyłam totalne rozczarowanie. Ładna buteleczka ze złotą etykietą podświadomie informuje nas, że mamy do czynienia z drogocennym olejem, faktycznie w składzie mamy kilka rodzai olejów jednak swobodne  użycie go graniczy niemalże z cudem. Pompka rozpylająca spray, wydawałoby się, że powinna ułatwiać nam cały proces, niestety tylko go utrudnia. Produkt ma tłustą formułę i dopóki nasze dłonie są suche radzi sobie całkiem dobrze, chociaż i tak ciężko trafić  mgiełką w pożądaną część ciała, ja mam w zwyczaju ochlapać wszystko dookoła tylko nie siebie! Przy tłustych dłoniach problem zaczyna się pogłębiać, butelka wyślizguje się z ręki, a naciśnięcie pompki jest niemal niemożliwe, naprawdę trzeba się nagimnastykować żeby wydobyć olejek. Gdy udaje nam się rozprowadzić produkt po ciele w około unosi się słodko cytrusowy zapach. Wmasowany w ciało po wieczornej kąpieli utrzymuje się kilka godzin, jednak po nocy dnia następnego zapach jest już niewyczuwalny. Nietłusta formuła, o której wspomina producent faktycznie taka jest, po wmasowaniu olejku nasze ciało nie jest oblepione tłustym filmem, a pokryte jedynie satynową, ochronną warstwą, która jednak wymaga albo bardzo dobrego wmasowania produktu, albo dłuższego odczekania. Po nałożeniu go, skóra staje się miękka oraz gładka, nie zauważyłam jednak działania antycellulitowego, ale problem ten jakoś szczególnie mnie nie dotyczy.
Krótko mówiąc, jest to naprawdę fajny olejek z dobrym składem, działaniem i pięknym zapachem, kiedy producent zmieni formę aplikacji, przez którą produkt jest bardzo mało wydajny, ma szansę stać się jednym z najlepszych na drogeryjnym rynku. 





Czytaj dalej »
Design by Miczurin - technologia Blogger

Copyright © 2014 - Wszystkie zdjęcia na tym blogu są własnością twórcy bloga ich kopiowanie lub używanie bez zgody autora zabronione.